Nadszedł czas wakacji

Nadszedł czas wakacji. Kolejny rok, to już 28., jak spotykamy się w Świebodzinie. Uśmiechnięty gospodarz, br. Aleksander, wraz z żoną przywitał nas bardzo serdecznie. Z wdzięcznością podziękowaliśmy Panu Bogu za rozpoczynającą się społeczność ,,świebodzińską”. Jak co roku na pierwszy turnus przyjechał personel w większości ze zborów: w Czechowicach-Dziedzicach, Kędzierzynie Koźlu, Kłodzku, Kostrzynie, Trzebini. Pomagali również wierzący z Litwy. Dzieci przybyły ze zborów m.in. z Gdańska, Kostrzyna, Kłodzka, Kędzierzyna, Czechowic, Leszna, Legnicy, Litwy.

Nasza kolonijna rodzina z zapałem zabrała się do pracy. Wersetem przewodnim kolonii były słowa małego Samuela: ,,Mów, Panie, bo sługa twój słucha” (I Sam. 3, 9).

Na społecznościach opowiadaliśmy dzieciom o wędrówce w góry. O naszej pielgrzymce do górnej Ojczyzny w niebie. Na tej drodze towarzyszy nam wspaniały przewodnik, Pan Jezus Chrystus. On w swoim słowie pokazuje nam, jak żyć, jak postępować, aby się nigdzie nie zgubić na drodze życia. Na kolonii uczymy się nie tylko teorii o Bogu, ale praktycznego życia z Nim na co dzień.

Kiedy w czwartek 27.07 zmieniła się pogoda, nadeszła burza z silnym wiatrem i gradem, zebraliśmy dzieci na sali modlitwy. Trwaliśmy w modlitwie, prosząc Boga o ochronę i ratunek. Nie wiedzieliśmy wtedy, że to trąba powietrzna przeszła przez ośrodek. Ciocia z kuchni głośno modliła się o ochronę dla nas i wujka zaopatrzeniowca, który pojechał na zakupy. Kiedy skończyła się modlić, nastała cisza i wiatr umilkł. Potem dowiedzieliśmy się, że na drodze trąby stał budynek, w którym się znajdowaliśmy. W lesie przed ośrodkiem leżały połamane drzewa, za ośrodkiem również zwalone duże drzewo, a nasz dom – nienaruszony. Mamy świadomość, że w czasie naszej modlitwy trąba uniosła się nad nami, chwała Bogu! Drzewo przewróciło się niedaleko, gdzie zaparkowany był samochód wujka zaopatrzeniowca, który wcześniej pojechał na zakupy. Po przejściu trąby ,,młody gospodarz” wziął dużą siekierę i odcinał gałęzie przewróconego drzewa. Kilku kolonistów zbierało te gałęzie i przenosiło na miejsce przeznaczone na ognisko. Kolonistki zaczęły zbierać z ziemi obite przez grad jabłka. Miło było patrzeć, jak bez żadnej zachęty dzieci pracowały w usuwaniu szkód. Później w czasie obiadu zapytałem, którzy koloniści zbierali gałęzie, jabłka i nagrodziłem ich batonikami ze sklepiku. Po jakimś czasie przyszedł do mnie kolonista i zwrócił mi dwa batoniki, przeprosił i powiedział, że nie zasłużyli na nie, gdyż nie pracowali jak inni koloniści.

Dla mnie zachowanie tych dzieci to wspaniały przykład. Nikt ich nie zachęcał do usuwania skutków burzy, one same z ochotą wzięły się do pracy. Czy my w zborach tak ochotnie chcemy służyć Bogu i pomagać innym? Później potrafiły się przyznać, że nie zasłużyły na batoniki. Czy my potrafimy szczerze przyznać się do swoich błędów i przeprosić? Pan Jezus powiedział: „Popatrzcie na dzieci i weźcie z nich przykład”.

Na drugi dzień podczas porannej społeczności, która zaczyna się o godzinie 9. i trwa 30-45 minut, dzieci śpiewały pieśni, wychodząc na środek usługiwały o tym, jak wielki i wspaniały jest Bóg. Długo po godzinie 10. ciocie z kuchni usłyszały śpiew, przerwały pracę i dołączyły pieśnią do uwielbienia naszego Stwórcy. Był to wspaniały czas, w wielu oczach i sercach pojawiało się wzruszenie i wdzięczność. Około godziny 11. zakończyła się społeczność. Chwała Panu Bogu! „Popatrzcie na dzieci” – mówił Jezus. A jak jest z nami? Kiedy zbliża się godzina 12., patrzymy na zegarki, a o 12.30 zaczynamy się niecierpliwić.

Na jednej wieczornej społeczności kolonistki usługiwały pieśniami, a młodzi bracia koloniści czytali psalmy. Jeden kolonista Łukasz jeszcze na zakończenie wstał i przeczytał z ewangelii fragment o modlitwie ,,Ojcze nasz”. Powiedział: „Amen” i pozwolił sobie „rozebrać” to słowo. Mówił: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie… to znaczy, że Bóg jest naszym Ojcem, On jest święty, wszechmogący i chce, abyśmy przychodzili do Niego ze wszystkim jak dzieci”. Na sali zrobiło się poruszenie, ale gdy mówił dalej – zapadła cisza. Po kolei czytał zdania modlitwy tak prosto, jak potrafi to robić dziecko. Dodał na koniec: „A teraz najważniejsze – i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom. To znaczy, że jeśli my nie odpuścimy naszym winowajcom, to Bóg nie odpuści nam. Amen”. Zapanowała cisza. Poprosiłem kolonistkę i kolonistę, którzy mieli problem między sobą, aby przebaczyli sobie i przeprosili się. Pan Jezus powiedział: Popatrzcie na dzieci”. Chwała Panu Bogu za błogosławiony czas naszej kolonii.

Jak co roku mieliśmy wycieczki. W Krakowie zwiedzaliśmy ZOO i zabytkowy rynek. W Zakopanem, wyjeżdżając kolejką na Gubałówkę, oglądaliśmy piękne szczyty naszych Tatr. W czasie wieczornych społeczności, przy ognisku, śpiewaliśmy pieśni i dzieliliśmy się świadectwami. Korzystaliśmy z pięknej pogody, kąpiąc się w basenie oraz rozgrywając kolonijne zawody sportowe.

W ostatnie dni pierwszego turnusu dołączył do nas nasz wujek, br. Roman Jawdyk. Miał okazję spędzić więcej czasy, nie tylko z kolonistami, ale także z personelem. Wszyscy mocno przeżyliśmy opowieści brata Romana o pobycie w Etiopii. Na prezentacji i zdjęciach mogliśmy zobaczyć, jak wspaniały i wielki jest nasz Bóg w dalekiej Afryce. Jak cudowne są Jego dzieła.

Minął kolejny turnus kolonii, który przeżyliśmy w błogosławionej społeczności z Bogiem oraz braćmi i siostrami ze zboru w Świebodzinie. Wielu kolonistów, zadowolonych z kolonii, zapowiedziało się na przyszły rok. Personel dziękował Bogu. Zachęcony i zbudowany obecnością Pana naszego Jezusa Chrystusa czeka na kolejny rok, kolejne wakacje i kolejną społeczność świebodzińską, jeśli Bóg da.

Dziękujemy Panu Bogu za błogosławiony czas kolonii.

 

Categories :

Nabożeństwa

Niedziela – 10.00 Nabożeństwo główne
Środa – 18.00 Nabożeństwo
Piątek – 19.00 Spotkanie modlitewne
Sobota – 18.00 Spotkanie młodzieżowe

Kościół w Świebodzinie